w

Frank po 5 zł już na stałe? Szwajcarzy zmienili zdanie w sprawie swojej waluty. Oto efekty

Jeśli ktoś spodziewał się, że po histerycznej reakcji na wybuch wojny w Ukrainie kurs franka szwajcarskiego ochłonie i zacznie spadać, to będzie srogo zawiedziony. Ubiegłotygodniowy wyskok CHFPLN może okazać się zapowiedzią większych kłopotów, choćby dla frankowiczów.

Frank szwajcarski rekord pobił 7 marca, gdy po blisko 1,5-proc. rajdzie osiągnął poziom 5 zł (dokładnie: 4,99449 zł), najwyższy poziom w historii Władze monetarne z Berna zareagowały wówczas niezwłocznie, ostrzegając, że jeśli waluta, nad którą sprawują pieczę, będzie za bardzo szaleć, to są gotowi interweniować. Wystarczyła sama zapowiedź, bo od tamtej pory CHFPLN stracił ponad 10 proc.

Jednak w ubiegłym tygodniu jednak Thomas Jordan, szef Szwajcarskiego Banku Narodowego, użył swojego daru przekonywania, by franka umocnić. Niestety dla frankowiczów w Polsce był tak samo skuteczny jak dwa miesiące temu.

Szwajcarzy straszą frankowiczów

Skąd ta nagła zmiana nastawienia? Otóż Szwajcarów wystraszyła rosnąca inflacja. W kwietniu jej dynamika sięgnęła 2,5 proc. Śmiesznie mało w porównaniu ze wzrostem cen w Polsce (12,4 proc.), prawda? A jednak w Bernie wolą dmuchać na zimne, bo to najwyższy poziom od kryzysu w 2008 r.

Nie jesteśmy zakładnikami… Mamy autonomiczną politykę monetarną z naciskiem na stabilność cen– wypalił w środę Thomas Jordan.

Szef SNB dał w ten sposób do zrozumienia, że jeśli taka zajdzie potrzeba, czyli inflacja nadal będzie rosła, to nie będzie czekał na decyzję Europejskiego Banku Centralnego i podniesie stopy wcześniej. Dlaczego to takie ważne?

Inwestorzy przyjmowali, że SNB zwykł podążać dwa kroki za Europejskim Bankiem Centralnym, powielając jego ruchy, ale z istotnym opóźnieniem. W związku z tym, że EBC szykuje się do podwyżki stóp procentowych prawdopodobnie we wrześniu br., spodziewano się, że SNB nie zdąży rozpocząć cyklu podwyżek w tym roku – wyjaśnia Bartosz Sawicki, analityk Cinkciarz.pl.

To wystarczyło, żeby jeszcze tego samego dnia, kiedy szef SNB zabrał głos, kurs CHFPLN zdrożał o 1,2 proc., a kolejnego dołożył blisko 5 proc. Maksimum CHFPLN osiągnął w czwartek koło południa, gdy za franka szwajcarskiego płacono 4,54149 zł.

SNB podniesie stopy procentowe we wrześniu

Gdyby szwajcarski bank centralny, rzeczywiście zdecydował się na ruch w górę, byłaby to naprawdę duża rzecz. Ostatni raz stopy procentowe pod Alpami wzrosły szesnaście lat temu. Od kryzysu finansowego w 2008 r. SNB tylko je obniżał. W efekcie szwajcarskie stopy procentowe spadły do 0,75 proc., najniższego poziomu w historii.

Inflacja absolutnie przez te kilka lat nawet nie pozwalała myśleć o jakimkolwiek ruchu stóp. Obecnie jest jednak inaczej. Inflacja w Szwajcarii sięgnęła już 2,5 proc. Z perspektywy Polski, Stanów Zjednoczonych czy strefy euro wydaje się to być niska dynamika cenowa, jednak w przypadku tego kraju, jest to najwyższy poziom wzrostu cen od 2008 roku – zauważa Michał Stajniak, analityk XTB.

Bartosz Sawicki z Cinkciarz.pl spodziewa się się, że łączna skala podwyżek wyniesie w Szwajcarii 75 punktów bazowych. Cykl najprawdopodobniej rozpocznie się we wrześniu, a zakończy w marcu 2023 r. Należy w związku z tym zapomnieć o znacznie niższym kursie franka w relacji do złotego.

Przyzwolenie szwajcarskich władz monetarnych, by frank pozostawał mocny, radykalnie zmniejszają prawdopodobieństwo, że notowania EUR/CHF wydźwigną się w perspektywie kilku kwartałów do 1,10 – szacuje analityk Cinkciarz.pl.

Michał Stajniak z XTB uspokaja, że Szwajcarom nie zależy szczególnie na tym, żeby nagle doszło do napływu kapitału i skokowego potężnego umocnienia franka. Jego zdaniem podwyżka stóp procentowych jest możliwa, ale nie powinien być to ruch wyprzedzający w stosunku do EBC.

Sam Jordan twierdzi, że inflacja zacznie spadać w najbliższym czasie, co doprowadzi do powrotu inflacji do celu. Co więcej, w swojej wypowiedzi wskazał, że SNB jest w stanie interweniować na rynku, jeśli dojdzie do takiej potrzeby – uważa ekspert XTB.

Frank szwajcarski straci, gdy do Polski popłyną miliardy z KPO

Nie oznacza to jednak, że presja na CHFPLN będzie mniejsza.

Bartosz Sawicki ratunku dla frankowiczów upatruje w osiągnięciu porozumienia w sprawie Krajowego Planu Odbudowy i napływ do Polski środków unijnych.

Jeżeli wreszcie do tego dojdzie, to w najbliższych miesiącach kurs EURPLN wymaże całość zwyżki zanotowanej po agresji Rosji na Ukrainę, czyli powróci do 4,50 – zapowiada.

Obawy o kondycję światowej gospodarki w połączeniu z rosnącym deficytem budżetowym w Polsce i gorszą niż w poprzednich latach sytuacją w bilansie płatniczym mogą nie pozwolić na zdecydowanie mocniejszy ruch.

W rezultacie kurs CHFPLN powinien spadać w dalszej części roku, ale trwała zniżka poniżej 4,25 wydaje się mało realna – uważa analityk Cinkciarz.pl.

Źródło: spidersweb.pl

Zdjęcie: www.pixabay.com

Ten wpis został stworzony w naszym świetnym, łatwym do używania formularzu przesyłania wpisów. Stwórz swój wpis!

Zgłoś nadużycie

Co myślisz?

Dodaj komentarz

Idealny maż :) :) :)

PMI: wzrost w strefie euro jest coraz wolniejszy