w

Udany debiut Grbicia. Polska pokonała medalistów olimpijskich

W pierwszym meczu Ligi Narodów w Ottawie Biało-Czerwoni pokonali Argentynę 3:0. Poza trenerem w kadrze zadebiutowali Jan Firlej i Karol Butryn. I były to udane debiuty.

Po intensywnym sezonie ligowym nie było czasu na rozgrywanie spotkań towarzyskich, więc Nikola Grbić zadebiutował w roli selekcjonera reprezentacji Polski od razu w meczu o punkty. I był to debiut udany, bo w pierwszym starciu tegorocznej Ligi Narodów Biało-Czerwoni pokonali 3:0 Argentynę.

Serb, zwykle prezentujący kamienną twarz i nieokazujący uczuć (popłakał się chyba tylko raz po triumfie z ZAKS-ą w ubiegłorocznej Lidze Mistrzów) ze spokojem przyglądał się poczynaniom podopiecznych. Nie miał jednak powodów do zdenerwowania, bo Biało-Czerwoni dość pewnie wypunktowali rywala, z którym prawie zawsze wygrywają.

Na pierwszy turniej do Ottawy Grbić zabrał eksperymentalny i mocno odmłodzony skład z aż siedmioma żółtodziobami. W starciu z Argentyną zadebiutowali jednak tylko dwaj zawodnicy – rozgrywający Jan Firlej, który rozpoczął spotkanie wyjściowym składzie i Karol Butryn, który w drugim secie wszedł na chwilę na zadaniową zmianę.

Serb przeciwko brązowym medalistom ostatnich igrzysk olimpijskich wystawił bowiem najsilniejszy skład, jaki miał do dyspozycji w Kanadzie. W szóstce pojawili się mistrzowie świata z 2018 r. Jakub Kochanowski i Bartosz Kwolek oraz zawodnicy, którzy grali już za kadencji Vitala Heynena i zdobywali medale – przyjmujący Tomasz Fornal, atakujący Maciej Muzaj, środkowy Karol Kłos oraz na libero Jakub Popiwczak.

Liderzy zostali wprawdzie w Polsce, ale skład Biało-Czerwonych był tego dnia na tyle mocny, by pokonać sensacyjnych brązowych medalistów olimpijskich z Tokio. Argentyńczycy też przyjechali do Ottawy bez kilku najlepszych graczy na czele z zawodnikiem Aluronu Zawiercie Facundo Conte i świetnym rozgrywającym Luciano de Cecco.

Trener Marcelo Mendez (do niedawna szkoleniowiec Asseco Resovii) wystawił jednak aż sześciu brązowych medalistów olimpijskich, wśród nich świetnego libero Santiago Dananiego, który w przyszłym sezonie będzie zawodnikiem Aluronu.

Polacy byli znacznie bardziej osłabieni, ale w końcu mistrzowie świata mają bodajże najlepsze zaplecze na świecie, a Argentynę w ostatnich latach ogrywali przy każdej okazji. W Lidze Światowej i Lidze Narodów, która ją zastąpiła, Biało-Czerwoni wygrali 22 z 24 spotkań z Albicelestes, a za kadencji Heynen przegrali tylko jedno z pięciu starć, podczas mistrzostw świata, które nasz zespół zresztą później wygrał.

Argentyńczycy mogą więc mówić o kompleksie mistrzów świata, ale nie przestraszyli się naszej drużyny i rozpoczęli mecz od prowadzenia 3:0. Biało-Czerwoni szybko opanowali jednak sytuację i inauguracyjną partię wygrali 25:21.

W naszym zespole brylowali Muzaj (5 pkt) i Kwolek (4 pkt), a o wygranej zdecydowały błędy. Rywale popełnili ich aż 9, Biało-Czerwoni 6. Kibice w Ottawie zobaczyli tylko jeden blok – w wykonaniu Polaków.

W drugiej partii pod tym względem było już znacznie lepiej, bo Biało-Czerwoni mieli aż pięć “czap”, a seta efektownym blokiem zakończył Karol Kłos (chwile wczesniej skończył atak).

Najstarszy w polskim zespole środkowy PGE Skry, pełniący pod nieobecność Bartosza Kurka rolę kapitana, był zresztą jednym z najlepszych zawodników na parkiecie. Kończył ataki, blokował, miał także asa. W drugiej partii Biało-Czerwoni stłamsili rywala w ataku, a końcówkę od stanu 21:21 wygrali 4:1.

Najbardziej wyrównany był trzeci set, w którym cały czas zmieniało się prowadzenie. Grbić przez zachowywał jednak spokój, nie dokonywał zmian, nie złościł się na zawodników, a oni znowu wygrywali decydujące akcje. Firlej często grał środkiem, w obronie dwoił się i troił Popiwczak, a najskuteczniejszym graczem w polskim zespole był Tomasz Fornal (15 pkt).

Rywale prowadzili 22:21, ale nasz zespół znowu popisał się skutecznym finiszem. W końcówce debiutant Firlej wystawiał piłki debiutantowi Butrynowi (obaj doskonale się znają, bo grali w poprzednim sezonie w Indykpolu AZS Olsztyn), a mecz zakończyła asem serwisowym… Firlej. Biało-Czerwoni rozpoczęli start w Lidze Narodów od zwycięstwa, a Grbić delikatnie się uśmiechał.

W drugim meczu turnieju w Ottawie Polacy zmierzą się w nocy z czwartku na piątek polskiego czasu (godz. 1.30, transmisja w TVP1, TVP Sport i Polsacie Sport) z mistrzami Europy Włochami. Były selekcjoner reprezentacji Polski Ferdinando De Giorgi tak jak Grbić przywiózł jednak do Kanady mocno odmłodzony i zmieniony skład, w którym brakuje kilku liderów. Szykuje się jednak bardzo ciekawe starcie

POLSKA – ARGENTYNA 3:0 (25:21, 25:22, 25:23)

POLSKA: Firlej 3, Kwolek 8, Kłos 11, Muzaj 10, Fornal 15, Kochanowski 7 oraz Popiwczak (l), Butryn 3. Trener: Grbić.

ARGENTYNA: Sanchez 2, Lazo 11, Loser 6, Lima 8, Palacios 5, Zerba 3 oraz Danani (l), Giraudo, Palonsky, Ramos 3, Armoa 3. Trener: Mendez.

Sędziowali: Caspedes (Dominikana), Carbajal (Urugwaj).

Źródło: www.onet.pl

Zdjęcie: VNL

Ten wpis został stworzony w naszym świetnym, łatwym do używania formularzu przesyłania wpisów. Stwórz swój wpis!

Zgłoś nadużycie

Co myślisz?

Dodaj komentarz

Latająca gaśnica

Rewolucja dla kierowców szybciej niż się spodziewamy? Adam Jarubas: Nie ma innej drogi